Bryant wybitny, lecz Jordan lepszy (2024)

Przegląd SportowyKoszykówkaNBA

Kobe Bryant jest wielkim koszykarzem, ale nie wszedł na poziom Michaela Jordana – uważa wybitny amerykański dziennikarz Roland Lazenby, autor kilkunastu książek poświęconych zawodowej koszykówce. Napisał głośne biografie obu zawodników.

Marcin Harasimowicz

15 grudnia 2014, 18:30

| aktualizacja 15 grudnia 2014, 23:38

Bryant wybitny, lecz Jordan lepszy (17)

MARCIN HARASIMOWICZ: Kobe Bryant wyprzedził w niedzielę Michaela Jordana na liście najlepszych snajperów w historii NBA, ale czy wyprzedził go również w hierarchii najwybitniejszych koszykarzy? Fachowcy twierdzą zgodnie, że nie.
ROLAND LAZENBY: Widzę dużo podobieństw, ale Kobe nie zagrozi pozycji Jordana w historii – przynajmniej dopóki nie zdobędzie szóstego tytułu mistrzowskiego, co wydaje się mało prawdopodobne. Michael był jednak lepszym zawodnikiem, bardziej ukształtowanym. Zanim trafił do NBA, nauczył się zdyscyplinowanej koszykówki na uczelni North Carolina, a potem od pierwszego sezonu stał się objawieniem rozgrywek oraz centralną postacią Chicago Bulls. Kobe znalazł się w zawodowej lidze prosto po szkole średniej i musiał długo pracować na swoją pozycję. Powoli przesuwał się do góry w hierarchii Lakers. Był cieniu nie tylko Shaquillea ONeala, ale również pozostałych zawodników. Jednocześnie od samego początku towarzyszyła mu olbrzymia kampania marketingtowa. Występował w wielu reklamach, zdobywał olbrzymią popularność zanim stał się faktycznie jednym z czołowych zawodników ligi. Jako 19-latek wyszedł w pierwszej piątce w Meczu Gwiazd, a przecież nie grał w podstawowym składzie nawet w swoim własnym zespole! Swoją drogą, wśród zawodowców zaczynał jako dzieciak, dojrzewał z upływem czasu. Druga kwestia – za czasów Jordana gra w NBA była bardziej fizyczna. Michael musiał się mocno napracować na każdy punkt. Defensywy drużyn przeciwnych traktowało go nierzadko bardzo brutalnie. Jeśli chodzi o tych dwóch zawodników, widzę także podstawową różnicę, jeśli chodzi o relacje z Philem Jacksonem. Jordan zawsze dogadywał się z nim znakomicie. Kobe nie miał dobrych stosunków przez wiele lat. Obaj wyraźnie się nie lubili. Dopiero, gdy Phil wrócił na drugą kadencję, potrafił jakoś znaleźć wspólny język z Bryantem.

Dlaczego zawodnicy lubili grać w jednej drużynie z Jordanem, a wielu niekoniecznie chciało być w zespole Bryanta?
ROLAND LAZENBY: Jordan potrafił być nawet znacznie bardziej surowy wobec swoich partnerów niż Kobe! Miał jednak mocniejszą pozycję w zespole. Od samego początku drużyna była ułożona pod niego. Zanim Phil Jackson przyszedł do Chicago i wspólnie zaczęli zdobywać mistrzowskie tytuły, Michaela niemal wszyscy uważali za niekwestionowanie najlepszego koszykarza w NBA. W strategii triangle offense (taktyka w ataku stosowana przez zespoły prowadzone przez Jacksona – przyp. red.) zajmował pierwszoplanową pozycję. Miał pełną swobodę operowania w strefie podkoszowej, dlatego szybciej nauczył się efektownej gry tyłem do kosza. Często rozmawiałem z Texem Winterem (trener, autor taktyki triangle ofense – przyp. red.), który zastanawiał się, jak Jordan funkcjonowałby w jednej drużynie z Shaquillem O'Nealem? Prawdopodobnie w pewnym momencie doszłoby do konfliktu. Nie sądzę, aby potrafili dostosować swoją grę do potrzeb drużyny. W latach 1996–2004 Lakers byli głównie zespołem Shaqa, Kobe nie miał ustawionych pod siebie najlepszych zagrywek w triangle offense. Tex upominał się, aby Jackson bardziej wykorzystywał go w ofensywie. Phil jednak nie był przekonany do Bryanta, nie uważał go za wystarczająco zdyscyplinowanego zawodnika. Dopiero w drugiej kadencji dał mu większą swobodę podejmowania decyzji na parkiecie, dlatego też dogadywali się znacznie lepiej.

Kto miał lepszą karierę?

ROLAND LAZENBY: Jordan. Jego kariera ułożyła się idealnie – zwycięski rzut w finale rozgrywek NCAA, odpowiednia drużyna ułożona pod niego od pierwszego dnia profesjonalnej kariery, rozwój indywidualny połączony z systematycznym rozwojem całego zespołu. Kobe miał w swojej karierze więcej zakrętów i turbulencji, mniej szczęścia do partnerów i trenerów. Jego sportowa klasa nie podlega jednak najmniejszej dyskusji. Na pewno jest wybitnym graczem, jednym z najlepszych w historii.

Jaką przyszłość widzi Pan przed Bryantem?
ROLAND LAZENBY: Obecny sezon przypomina mi ostatni etap kariery Michaela Jordana w Washington Wizards. Słaba drużyna, która przegrywa większość spotkań, nie najwyższej klasy partnerzy... Jednocześnie dwie podstarzałe gwiazdy, nadal mające wielką chęć wygrywania i decydowania o losach meczów. Ciało czasem odmawia posłuszeństwa, fizycznie już pewnych rzeczy robić nie mogą, ale ciągle chcą oddawać kluczowe rzuty i być numerem jeden. Taki był Jordan w Waszyngtonie, a teraz podobnie zachowuje się Kobe w Lakers. Niestety, ale w tym sezonie nie awansuje do play-off i nie sądzę, aby już kiedykolwiek dostał szansę na walkę o tytuł, chociaż w przypadku NBA i Lakers oczywiście niczego nie można wykluczyć.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Źródło:Przegląd Sportowy

Data utworzenia:

15 grudnia 2014 18:30 aktualizacja:

15 grudnia 2014 23:38

Michael JordanKobe BryantPhil JacksonNBAKoszykówka

Marcin Harasimowicz

Korespondent „Przeglądu Sportowego” z USA

Bryant wybitny, lecz Jordan lepszy (2024)
Top Articles
Latest Posts
Article information

Author: Patricia Veum II

Last Updated:

Views: 6003

Rating: 4.3 / 5 (44 voted)

Reviews: 83% of readers found this page helpful

Author information

Name: Patricia Veum II

Birthday: 1994-12-16

Address: 2064 Little Summit, Goldieton, MS 97651-0862

Phone: +6873952696715

Job: Principal Officer

Hobby: Rafting, Cabaret, Candle making, Jigsaw puzzles, Inline skating, Magic, Graffiti

Introduction: My name is Patricia Veum II, I am a vast, combative, smiling, famous, inexpensive, zealous, sparkling person who loves writing and wants to share my knowledge and understanding with you.